Alisa Oberan
CEO
05.06.2026 17:34

Nowe zasady UE w zakresie krótkoterminowego wynajmu mieszkań: co to oznacza dla polskiego podróżnego w lecie 2026 roku?

Od 20 maja 2026 r. w sektorze krótkoterminowego wynajmu mieszkań zaczęły obowiązywać nowe unijne przepisy, czyli w obszarze, w którym podróżni zazwyczaj rezerwują apartamenty, pokoje lub całe mieszkania na kilka dni za pośrednictwem platform. Według Komisji Europejskiej celem jest zwiększenie przejrzystości, ograniczenie nielegalnych ogłoszeń i wspieranie zrównoważonej turystyki. Z perspektywy polskiego podróżnego jest to ważne, ponieważ zmiana nie dotyczy jednego miasta lub jednej platformy, lecz całego europejskiego środowiska rezerwacji: tego, jakie ogłoszenia mogą pozostać, w jaki sposób weryfikowane są zakwaterowania i jak przewidywalny będzie rynek apartamentów w najpopularniejszych kierunkach w dłuższej perspektywie.

Nie jest to spektakularny zwrot akcji, który z dnia na dzień wywróci wszystko do góry nogami, ani też ogólny zakaz. Jest to raczej regulacja tła, która z punktu widzenia podróżnego może brzmieć mniej ekscytująco, ale w praktyce może mieć duże znaczenie. Nowy system zapewnia bowiem bardziej jednolity zestaw ram dla tego, w jaki sposób państwa członkowskie i lokalne organy mogą żądać danych od platform, jak identyfikować wynajmowane nieruchomości oraz jak łatwiej odfiltrować zakwaterowania, które nie spełniają lokalnych przepisów.

Co dokładnie zmieniło się 20 maja 2026 r.?

Zgodnie z informacją Komisji Europejskiej z 20 maja 2026 r., od tego dnia obowiązują unijne zasady zwiększające przejrzystość krótkoterminowego wynajmu, określone w rozporządzeniu UE 2024/1028. Komisja podkreśliła, że wynajem krótkoterminowy, dzięki platformom online, szybko rósł w ostatnich latach i obecnie stanowi około jednej czwartej europejskiej oferty zakwaterowania turystycznego. Celem regulacji nie jest zatem likwidacja tego rynku, lecz wymuszenie bardziej uporządkowanego i przejrzystego funkcjonowania tam, gdzie państwa członkowskie lub lokalne organy chcą prowadzić systemy rejestracji i żądania danych.

Important detail: rozporządzenie nie stwierdza, że każde państwo członkowskie musi wprowadzić ten sam lokalny model wynajmu krótkoterminowego. Komisja opisała to wyraźnie jako ramy „opt-in/opt-out”. Oznacza to po polsku, że państwa członkowskie nie muszą wszędzie tworzyć nowych systemów rejestracji. Jeśli jednak kraj, region lub miasto chce taki system lub żąda danych od platform, musi to zrobić zgodnie z tymi unijnymi przepisami.

Co będą musiały widzieć platformy i organy nadzorcze?

Jednym z najważniejszych nowych elementów jest unikalny numer rejestracyjny. Jeśli państwo członkowskie lub lokalny organ korzysta z systemu rejestracji, gospodarz lub operator musi otrzymać unikalny identyfikator dla danego miejsca zakwaterowania. Platformy muszą wyświetlać ten numer w ogłoszeniu i go weryfikować. Komisja napisała również, że platformy muszą przeprowadzać losowe kontrole, a organy nadzorcze mogą żądać usunięcia nieodpowiednich ogłoszeń.

Z punktu widzenia podróżnego może to na początku wydawać się szczegółem technicznym, ale tak nie jest. Numer rejestracyjny i jego weryfikacja służą temu, aby na rynku było mniej zakwaterowań o niepewnym statusie, półlegalnych lub ewidentnie niezgodnych z przepisami. Dla polskiego podróżnego może to być szczególnie ważne tam, gdzie lokalne samorządy już wcześniej próbowały rygorystycznie zarządzać wynajmem krótkoterminowym. Na takich rynkach można spodziewać się, że w przyszłości większa presja zostanie wywierana na ogłoszenia, które nie potrafią legalnie udowodnić swojego funkcjonowania.

Drugą istotną zmianą jest udostępnianie danych. Według komunikatu Komisji platformy muszą co miesiąc udostępniać organom nadzorczym dane o noclegach gości i rezerwacjach za pośrednictwem tzw. jednolitego cyfrowego punktu dostępu. Mniejsze platformy podlegają prostszym zasadom, ale podstawowa logika jest ta sama: organy nadzorcze będą miały regularniejsze i lepszej jakości dane o tym, gdzie, w jakiej objętości i za pośrednictwem jakich podmiotów odbywa się wynajem krótkoterminowy.

Dlaczego UE zajęła się tym rynkiem?

Tło regulacji dobrze wyjaśnia również podsumowanie eksperckie Parlamentu Europejskiego. Wskazuje ono, że niektóre duże miasta, w tym Paryż i Barcelona, zmagają się z problemami z dostępnością cenowo mieszkań, podczas gdy inne, mniejsze miejscowości chcą raczej przyciągnąć więcej turystów. Zatem ta sama branża oznacza co innego dla przeciążonego dużego miasta, niż dla mniejszego kierunku, który chce się rozwijać. Dlatego UE nie wprowadziła wszędzie takich samych lokalnych ograniczeń, lecz stworzyła wspólne ramy danych i przejrzystości, na których może opierać się lokalna regulacja.

Tekst rozporządzenia unijnego wyraźnie podkreśla również, że szybki wzrost wynajmu krótkoterminowego może przyczynić się do zmniejszenia oferty długoterminowego wynajmu mieszkań oraz wzrostu czynszów i cen nieruchomości. Jest to punkt, w którym turystyka i miejska polityka mieszkaniowa się przecinają. Regulacja ta nie jest zatem tylko kwestią turystyczną, ale także kwestią polityki miejskiej i ochrony konsumentów. Dla polskiego czytelnika najważniejszą lekcją jest to, że regulacje dotyczące wynajmu krótkoterminowego w Europie prawdopodobnie będą dalej zaostrzane tam, gdzie lokalny rynek mieszkaniowy i presja turystyczna to uzasadniają.

Co to oznacza w praktyce dla letnich podróży?

W krótkim terminie nie oznacza to, że apartamenty z platform nagle znikną, ani że w każdym popularnym mieście nastąpi wzrost cen lub masowe usuwanie ofert. Wejście w życie rozporządzenia wskazuje raczej na to, że w sezonie letnim lokalne organy i platformy mają już jaśniejsze wspólne ramy egzekwowania zasad. Może to być szczególnie interesujące w miastach, gdzie do tej pory silna była wola polityczna, aby trzymać wynajem krótkoterminowy w ryzach.

Dla polskiego podróżnego może to mieć kilka namacalnych konsekwencji. Po pierwsze, coraz ważniejsze będzie, aby nie wybierać zakwaterowania tylko na podstawie ceny, ale sprawdzić, jak przejrzyste jest ogłoszenie, czy posiada jasną identyfikację i czy informacje zawarte w opisie są spójne. Po drugie, w najpopularniejszych dużych miastach może się zdarzyć, że legalnie funkcjonująca oferta stanie się cenniejsza, podczas gdy podejrzane lub nielegalne ogłoszenia łatwiej znikną. Niekoniecznie jest to zła wiadomość: czystszy rynek może zapewnić wielu podróżnym większe bezpieczeństwo.

Po trzecie, warto zauważyć, że regulacja nie opiera się na klasycznych hotelach. Rozporządzenie unijne wyraźnie wskazuje, że hotele, hostele i podobne obiekty zakwaterowania turystycznego zazwyczaj nie należą do tego zakresu, ponieważ dane o nich są zazwyczaj i tak dostępne. Dlatego, jeśli rynek apartamentów w jakimś mieście się kurczy lub staje się mniej przejrzysty, dla wielu podróżnych mogą ponownie zyskać na wartości tradycyjniejsze, lepiej uregulowane formy zakwaterowania.

W których kierunkach może to być szczególnie ważne?

Nie byłoby odpowiedzialne stwierdzenie, że w każdym europejskim mieście dzieje się to samo. Ale w miejscach, gdzie napięcie między turystyką a mieszkalnictwem jest od dawna silne, istnieje większa szansa, że organy nadzorcze będą aktywnie korzystać z nowych ram. Paryż i Barcelona pojawiają się jako przykłady w materiałach unijnych, a Amsterdam w ostatnich latach konsekwentnie próbował ograniczyć przeciążenie i niektóre formy wynajmu krótkoterminowego.

Dlatego polscy podróżni powinni szczególnie planować z wyprzedzeniem, jeśli wybierają się do miast o tak dużym popycie. Jeśli ktoś nie chce polegać wyłącznie na ofercie rynku apartamentów, użyteczną alternatywą może być bardziej przewidywalna oferta hoteli w pobliżu lotnisk. W Barcelonie warto na przykład w odpowiednim czasie przejrzeć hotele w pobliżu lotniska Barcelona El Prat, w Paryżu hotele w pobliżu lotniska Charles de Gaulle, a w Holandii zakwaterowanie w pobliżu lotniska Amsterdam Schiphol. Nie zawsze zastępują one apartamenty w centrum miasta, ale z punktu widzenia organizacji podróży często stanowią stabilniejszą i łatwiejszą do zaplanowania opcję.

Czego ta regulacja NIE oznacza?

Nie oznacza automatycznego europejskiego zwrotu przeciwko apartamentom i nie oznacza również, że każda istniejąca rezerwacja lub każde znane ogłoszenie na platformie nagle stanie się problematyczne. Nowe rozporządzenie przede wszystkim reorganizuje procesy w tle: dane, weryfikację, rejestrację i dostęp organów nadzorczych. Podróżny w wielu przypadkach nie odczuje tego bezpośrednio, lecz pośrednio: w nieco bardziej uporządkowanym środowisku ogłoszeń, z mniejszą liczbą mylących ofert lub właśnie w bardziej rygorystycznych wymogach zgodności lokalnej.

>Ważne jest również to, że stosowanie regulacji na poziomie państw członkowskich i lokalnym nie będzie całkowicie identyczne w czasie. Rozporządzenie już obowiązuje, że jednak to, jak szybko i z jaką intensywnością dany kraj lub miasto buduje na tym swój własny praktyczny system, może się różnić. Z tego powodu polski podróżny nadal musi sprawdzać aktualne zasady danego kierunku i konkretne konkretne warunki rezerwacji, a nie tylko unijną etykietę.

Na co zwrócić uwagę teraz, rezerwując apartament w Europie?

  • Nie patrz tylko na cenę, ale także na to, jak jednoznaczna i wiarygodna jest treść ogłoszenia.
  • Przed rezerwacją sprawdź warunki anulowania, ponieważ bardziej uregulowany rynek niekoniecznie oznacza bardziej elastyczne warunki.
  • W miastach o dużym popycie przygotuj się na to, że legalnie funkcjonująca oferta może wyczerpać się szybciej.
  • Jeśli status prawny lub jakościowy apartamentu jest niepewny, miej plan B w postaci hotelu lub zakwaterowania w pobliżu lotniska.
  • Przed podróżą śledź komunikaty platformy i lokalnego dostawcy, ponieważ praktyczne zmiany często pojawiają się tam w pierwszej kolejności.

Jaki jest większy trend?

Krótkoterminowy wynajem mieszkań nie jest już od dawna tylko kwestią wygody lub tańszą alternatywą dla hoteli. W Europie chodzi dziś coraz bardziej o to, jak miasta równoważą ruch turystyczny, lokalne mieszkalnictwo, ochronę konsumentów i przejrzystość podatkową. Nowe ramy unijne, które właśnie wzyły w życie, wpisują się w ten proces: nie ograniczają one po prostu, lecz dostarczają danych i podstaw do egzekwowania dla państw członkowskich i miast.

Najważniejszą konkluzją dla polskiego podróżnego jest prawdopodobnie to, że europejski rynek apartamentów w lecie 2026 roku będzie już mniej o szarej strefie regulacyjnej i coraz bardziej o wiarygodności i zgodności. Nie jest to samo w sobie dramatyczna zmiana, ale jest bardzo realna. Ktoś, kto planuje teraz letnią podróż, powinien traktować to nie jako abstrakcyjną sprawę brukselską, że lecz jako praktyczne tło rezerwacji: w nadchodzących miesiącach wiarygodność może mieć co najmniej taką samą wagę jak cena.