Alisa Oberan
CEO
05.06.2026 15:18

Tajlandia skraca bezwizowy pobyt z 60 do 30 dni: co to oznacza dla polskich podróżnych?

Tajlandia zmienia jedną z najważniejszych zasad wjazdu: gabinet ministrów zatwierdził 19 maja 2026 r. reformę systemu bezwizowego oraz systemu visa on arrival, w ramach której znika możliwość 60-dniowego pobytu bez wizy dla 93 krajów i terytoriów, które wcześniej były objęte tą zasadą. Najważniejszym praktycznym szczegółem jest jednak to, że zmiana nie wchodzi w życie natychmiast. Według informacji z tajskiej policji turystycznej, nowe zasady będą stosowane dopiero po 15 dniach od ich publikacji w Royal Gazette. Oznacza to, że w najbliższych tygodniach szczególnie ważne będzie sprawdzenie, dokładnie na jaką datę wjazdu obowiązują jakie zasady.

Wiadomość ta nie jest jedynie techniczną modyfikacją dla polskich podróżnych. Tajlandia pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków azjatyckich na rynku środkowoeuropejskim, a dla osób planujących dłuższy zimowy pobyt, łączoną wyprawę po Azji Południowo-Wschodniej lub podróż połączoną z pracą zdalną, limit 60 dni dawał dotychczas prawdziwą elastyczność. Teraz jednak ponownie na pierwszy plan wysuwa się logika, według której granica między klasyczną wizytą turystyczną a dłuższym pobytem ma być wyraźniejsza.

Co dokładnie zdecydowała Tajlandia?

Zgodnie z oficjalnym komunikatem, decyzja gabinetu z 19 maja 2026 r. zawiera pięć kluczowych elementów. Po pierwsze, w przyszłości dany kraj lub terytorium będzie mógł należeć do tylko jednego systemu ulg wizowych. Po drugie, całkowicie wycofuje się 60-dniowy schemat bezwizowy dla 93 krajów i terytoriów, które wcześniej były do niego zaliczane. Ponadto weryfikowana jest bezwizowa turystyka 30-dniowa, gdzie liczba objętych nią krajów i terytoriów zmniejsza się z 57 do 54. Wprowadzany jest nowy, 15-dniowy poziom bezwizowy dla trzech krajów lub terytoriów, a uprawnienia do visa on arrival są drastycznie ograniczane.

Oficjalne uzasadnienie decyzji mówi, że tajskie władze chcą jednocześnie zaprowadzić porządek w nakładających się systemach ulg wjazdowych oraz ograniczyć przypadki, w których podróżni wykorzystują łagodniejsze zasady wjazdu w celach innych niż klasyczna turystyka. Według doniesień Khaosod English, rząd tajski rozważył aspekty bezpieczeństwa, gospodarcze i turystyczne, a dla każdego kraju ponownie ocenia, która forma wjazdu najlepiej pasuje do danego rynku.

Kiedy zmiana wchodzi w życie?

To obecnie najważniejsze pytanie i tutaj należy sformułować odpowiedź z największą ostrożnością. Decyzja gabinetu o zaostrzeniu zasad już zapadła, ale termin wejścia w życie nie jest określony konkretną datą kalendarzową, lecz krokiem proceduralnym. Według komunikatu tajskiej policji turystycznej, odpowiednie rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wchodzą w życie 15 dni po publikacji w Royal Gazette. Zatem osoba, która wyjeżdża w najbliższych dniach lub tygodniach, nie może polegać tylko na wiedzy o tej wielkiej wiadomości: przed wyjazdem musi sprawdzić, czy oficjalna publikacja już nastąpiła i która zasada dotyczy jej daty wjazdu.

Istnieje jeszcze jedno istotne ułatwienie przejściowe. Cudzoziemcy, którzy obecnie przebywają w Tajlandii na podstawie obecnych zasad bezwizowych, oraz ci, którzy wjadą przed faktycznym wejściem w życie nowego systemu, mogą pozostać do końca swojego obecnie dozwolonego czasu pobytu. Zmniejsza to ryzyko, że ktoś w trakcie podróży, będąc już na miejscu, znajdzie się w niepewnej sytuacji.

Co to oznacza dla polskich podróżnych w praktyce?

W przypadku krótszych, jedno- lub dwutygodniowych, a nawet trzytygodniowych wakacji w Tajlandii, zmiana na pierwszy rzut oka nie wydaje się dramatyczna. Większość klasycznych wycieczek wypoczynkowych, zwiedzania Bangkoku, rejsów po wyspach czy łączonego wypoczynku w Tajlandii nie wymagała dotychczas pobytu dłuższego niż 30 dni. Z tej perspektywy argumentacja rządu tajskiego jest zrozumiała: jeśli większość turystów przyjeżdża na krótszy czas, to skrócenie limitu 60 dni w mniejszym stopniu zakłóca masowe wzorce podróżowania.

Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy ktoś planuje dłuższy zimowy pobyt, wolniejszą wyprawę lub podróż po Azji Południowo-Wschodniej łączącą wiele krajów. W takich przypadkach 60-dniowy brak wizy był realną korzyścią planistyczną. Przy programie w Tajlandii trwającym 35-45 dni, planowanie wizowe nabiera teraz znacznie większego znaczenia, podobnie jak ewentualne przedłużenie pobytu lub to, by podróżny od początku wybrał odpowiednią kategorię wizy.

Na polskim rynku może to dotknąć szczególnie trzy grupy. Pierwszą są podróżni planujący dłuższą zimową ucieczkę lub workation. Drugą są ci, którzy traktują Tajlandię nie jako osobny kierunek, lecz jako część wielotygodniowej wyprawy po Azji, łącząc ją np. z Malezją, Singapurem, Wietnamem lub Indonezją. Trzecią grupą są biura podróży i doradcy, gdzie planowanie programów i komunikacja będą wymagały teraz dokładniejszego przygotowania.

Dlaczego Bangkok zaostrza zasady?

Z tajskiej komunikacji wynika, że rząd chce jednocześnie zachować atrakcyjność turystyczną kraju i wzmocnić kontrolę systemu wjazdu. Na podstawie raportu Khaosod, decydenci uważają, że limit 60 dni w niektórych przypadkach otwierał drzwi zbyt szeroko, ułatwiając niektórym cudzoziemcom prowadzenie innych aktywności pod przykrywką wjazdu turystycznego. Równolegle komunikat Tourism Authority of Thailand z 25 maja 2026 r. podkreślił, że państwo tajskie wzmacnia na poziomie krajowym bezpieczeństwo turystyczne, jakość usług oraz walkę z nielegalnymi podmiotami.

W szerszym kontekście dostosowanie systemu wizowego nie wydaje się być odizolowanym krokiem, lecz częścią większej zmiany kierunku. Bangkok wysyła sygnał do rynku, że nadal mocno stawia na turystykę międzynarodową, ale w bardziej uporządkowanych, lepiej filtrowanych i bardziej przewidywalnych ramach wjazdu. Takie podejście jest szczególnie ważne teraz, gdy Tajlandia stara się jednocześnie zwiększyć długoterminowy popyt z Europy i podnieść odczuwalny poziom jakości usług.

Dlaczego jest to interesujące z perspektywy Europy?

Moment wprowadzenia zmian jest tym bardziej godny uwagi, że w tym samym czasie Tajlandia wyraźnie nie wycofuje się z rynku europejskiego, lecz celowo go buduje. Według komunikatu Tourism Authority of Thailand z 25 maja 2026 r., LOT Polish Airlines uruchomi 7 października 2026 r. bezpośrednie połączenie między Warszawą a Bangkokiem, które wystartuje z częstotliwością trzech lotów tygodniowo, a od 26 października w sezonie zimowym zwiększy się do pięciu lotów tygodniowo. TAT w tym samym komunikacie poinformował, że między 1 stycznia a 18 maja 2026 r. zarejestrowano 137 772 przyjazdy Polaków, co stanowi wzrost o 17,08 procent w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego.

Te dwa wydarzenia razem tworzą interesujący obraz. Z jednej strony Tajlandia wzmacnia dostępność dla Europy Środkowej, z drugiej skraca czas bezwizowego pobytu. Oznacza to, że Bangkok nie chce mniej europejskich turystów. Chodzi raczej o to, aby nadal zachęcać do wjazdu, ale ściślej regulować pobyty zbyt długie lub o niejednoznacznym celu.

Na co zwrócić uwagę przy rezerwacji?

Pierwszą i najważniejszą radą jest to, aby nikt nie kierował się starymi przyzwyczajeniami. Jeśli ktoś dotychczas nie zajmował się kwestią wizową, ponieważ automatycznie zakładał 60-dniowy margines swobody, teraz musi ponownie przejrzeć całkowitą długość podróży. Bilety lotnicze, ubezpieczenie, rezerwacje zakwaterowania i ewentualne daty dalszej podróży sumują się.

Po drugie, warto odróżnić istniejące już rezerwacje od nowego wjazdu. Osoby przebywające już w Tajlandii lub wjeżdżające przed wejściem w życie nowych zasad otrzymają ochronę przejściową, ale osoby wjeżdżające po faktycznym uruchomieniu nowego systemu będą musiały liczyć się z nowymi zasadami. Po trzecie, osoby planujące pobyt dłuższy niż 30 dni powinny jeszcze przed wyjazdem zbadać odpowiednią ścieżkę wizową. Rolę może tu odegrać system e-wizy Tajlandii, który Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchamia jako globalnie dostępny kanał cyfrowy od początku 2025 roku.

Po czwarte, decyzji o podróży nie należy podejmować w panice. W przypadku krótszych wycieczek turystycznych zmiana ta w wielu przypadkach ma charakter raczej administracyjny niż uniemożliwiający podróż. Jednocześnie przy dłuższych pobytach może to stać się realnym pytaniem o koszty i planowanie, czy będzie potrzebna wiza aplikowana wcześniej, przedłużenie pobytu lub inna konstrukcja wjazdu.

Co to oznacza dla rynku turystycznego?

Z punktu widzenia rynkowego krok Tajlandii wskazuje, że w 2026 roku konkurencja nie dotyczy już tylko liczby przyjazdów. Kierunki turystyczne starają się jednocześnie zwiększać ruch, poprawiać jakość przychodów, kontrolować ryzyka regulacyjne i wzmacniać zaufanie podróżnych. Tajlandia stara się teraz znaleźć równowagę, zachowując atrakcyjność łatwego wjazdu dla krótszych podróży, ale nie pozwalając systemowi na zbyt duże rozluźnienie przy dłuższych, trudniej kategoryzowalnych pobytach.

Dla polskich podróżnych oznacza to, że Tajlandia pozostaje doskonałym i dostępnym kierunkiem, ale przy rezerwacjach na 2026 rok sprawdzenie warunków wjazdu jest od teraz tak samo ważnym krokiem, jak cena biletu lotniczego czy lokalizacja zakwaterowania. Osoby planujące krótsze wakacje prawdopodobnie nie odczują większych zmian. Osoby natomiast myślące o dłuższym pobycie muszą teraz znacznie bardziej świadomie przygotować swoją podróż.

Podsumowując, decyzja Tajlandii z 19 maja nie zamyka kraju, lecz wyraźniej reorganizuje zasady wjazdu. Kluczową kwestią w najbliższych dniach będzie to, kiedy szczegółowe zasady pojawią się w Royal Gazette i od kiedy dokładnie nowy system zostanie zastosowany. Do tego czasu najlepszą strategią jest spokój, weryfikacja i terminowe planowanie wizowe.