Alisa Oberan
CEO
07.06.2026 16:25

Zgodnie z najnowszym barometrem rynku światowego UN Tourism opublikowanym w maju 2026 r., turystyka międzynarodowa nadal rośnie, ale tempo jest wyraźnie słabsze: w pierwszym kwartale 2026 r. liczba międzynarodowych przyjazdów turystycznych wzrosła zaledwie o 2 procent w stosunku do roku poprzedniego. Dla podróżnych z Polski najważniejszą wiadomością nie jest to, że podróżują mniej osób, lecz to, że w decyzjach o rezerwacji większą rolę odgrywa elastyczność, wybór trasy i ryzyko przesiadek na Bliskim Wschodzie.

Według szacunków raportu, między styczniem a marcem międzynarodowo podróżowało około 307 milionów turystów, co stanowi wzrost o około 6 milionów w porównaniu do analogicznego okresu 2025 roku. Sam w sobie jest to wciąż silny wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że faza odzyskiwania po pandemii nie znajduje się już w etapie szybkiego odbicia. Wzrost jest jednak nierównomierny: Europa i Afryka poradziły sobie stosunkowo dobrze, region Azji i Pacyfiku wykazał mieszany obraz, a Bliski Wschód odnotował znaczny spadek.

Z perspektywy polskiego czytelnika jest to ważne, ponieważ przy podróżach letnich i jesiennych coraz mniej wystarcza samo patrzenie na cenę podstawową. Oprócz lotniska w Budapeszcie, wielu wybiera również lotnisko w Wiedniu na trasy długodystansowe lub azjatyckie, a na tych trasach często pojawiają się przesiadki w Stambule, Doha lub Dubaju. Obecne dane wskazują, że różnice między poszczególnymi węzłami nie są jedynie kwestią wygody, ale mogą wpływać na stabilność rozkładu, ryzyko opóźnień, a nawet całkowity koszt podróży.

Co pokazuje najnowszy barometr UN Tourism?

Według danych UN Tourism, w pierwszym kwartale 2026 r. liczba międzynarodowych przyjazdów turystycznych na całym świecie wzrosła o 2 procent. W styczniu i lutym popyt był stosunkowo stabilny, jednak w marcu wzrost niemal całkowicie się zatrzymał. Organizacja tłumaczy to częściowo konfliktami na Bliskim Wschodzie, ograniczeniami w przestrzeni powietrznej, zakłóceniami operacyjnymi i niepewnością podróżnych.

W podziale regionalnym zarówno Europa, jak i Afryka osiągnęły 4-procentowy wzrost w pierwszym kwartale. Azja i Pacyfik wzrosły o 3 procent, Ameryka o 2 procent, podczas gdy na Bliskim Wschodzie organizacja odnotowała 14-procentowy spadek. Liczby te nie oznaczają po prostu, że niektóre kierunki są bardziej popularne, a inne mniej. Bliski Wschód jest jednym z najważniejszych korytarzy przesiadkowych w globalnym ruchu lotniczym między Europą, Azją i Afryką, dlatego zakłócenia w tym regionie wykraczają daleko poza lokalną turystykę.

Barometr wskazuje również, że Europa pozostaje największym regionem przyjmującym na świecie. W pierwszym kwartale do Europy przybyło ponad 130 milionów międzynarodowych turystów, co oznacza wzrost o 4 procent. Szczególnie godny uwagi jest 6-procentowy wzrost w Europie Środkowej i Wschodniej, ponieważ region ten stopniowo odzyskuje swoją pozycję po geopolitycznych i transportowych ograniczeniach z poprzednich lat.

Dlaczego przesiadka na Bliskim Wschodzie stała się kluczową kwestią?

Dla podróżnych z Polski Bliski Wschód nie pojawia się przede wszystkim jako samodzielny cel podróży. Wiele tras do Azji, Australii, niektórych części Afryki lub wysp Oceanu Indyjskiego opiera się na przesiadkach w Doha, Dubaju, Abu Zabi, Rijadzie lub innych regionalnych węzłach. Jeśli te węzły stają się bardziej niepewne, wpływa to na wiele aspektów.

Po pierwsze, linie lotnicze mogą modyfikować trasy, co wiąże się z dłuższym czasem lotu lub innym wykorzystaniem przestrzeni powietrznej. Po drugie, może spaść przepustowość na niektórych rynkach, co może odzwierciedlić się w cenach biletów. Po trzecie, większe znaczenie zyskuje kwestia tego, czy pasażer podróżuje w ramach jednej grupy lotniczej na jednym bilecie, czy próbuje złożyć tańszą kombinację z oddzielnych rezerwacji. W stabilnym okresie rozwiązanie z oddzielnymi biletami bywa atrakcyjną cenowo kompromisową. W bardziej niepewnym środowisku rozkładów lotów może to jednak łatwo stać się kosztownym ryzykiem.

Najnowsze dane IATA dotyczące ruchu pasażerskiego rysują podobny obraz: w kwietniu 2026 r. globalny popyt na transport lotniczy w ujęciu rocznym spadł, podczas gdy rynek bez uwzględnienia Bliskiego Wschodu wykazywał już bardziej pozytywny obraz. Organizacja szczególnie podkreśliła, że wzrósł bezpośredni ruch Europa-Azja, częściowo dlatego, że niektóre przepływy pasażerskie zostały przekierowane na inne trasy zamiast przesiadek na Bliskim Wschodzie. Dla podróżnych z Polski jest to sygnał, że przy lotach do Azji warto porównywać nie tylko ceny, ale i strukturę trasy.

Z Budapeszt i Wiedeń – różne decyzje mogą być lepsze

Budapeszt jest wygodnym punktem startowym dla wielu europejskich, bliskowschodnich i regionalnych tras, ale część oferty długodystansowej nadal opiera się na przesiadkach. Wiedeń natomiast dysponuje większą liczbą połączeń międzykontynentalnych i większą siecią połączeń, dlatego część polskich pasażerów naturalnie szuka tam alternatyw. W obecnej sytuacji rynkowej żaden z punktów startowych nie jest automatycznie lepszy: decyduje cel podróży, termin, pakiet, rodzaj biletu i jakość przesiadki.

Jeśli ktoś planuje podróż na przykład do Tajlandii, Japonii, Indonezji lub Wietnamu, najtańszy bilet często oznacza dłuższą trasę, późnowieczorną przesiadkę lub krótki czas przesiadki. W takich sytuacjach szczególnie ważne jest sprawdzenie, czy linia lotnicza gwarantuje ochronę całej trasy w przypadku opóźnienia. Jeśli pasażer podróżuje z jednym kodem rezerwacji, linia lotnicza zazwyczaj może zaoferować przesiadkę na inny lot w przypadku problemów z połączeniem. Przy oddzielnych biletach jest to znacznie bardziej niepewne, a koszt noclegu, nowego biletu lub utraconego transferu może spaść na pasażera.

W przypadku przesiadek w Stambule, lotnisko w Stambule nadal może być silną alternatywą, zwłaszcza w kierunku Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu. Lotnisko Hamad w Doha oraz lotnisko w Dubaju są również ważnymi globalnymi węzłami, ale ze względu na regionalne ryzyka warto przed wylotem sprawdzić powiadomienia linii lotniczych, czas przesiadki i ewentualne zmiany tras.

Europa nadal rośnie, ale nie wszędzie tak samo

Jednym z ważnych wniosków z raportu jest to, że Europa nie porusza się jednorodnie. Europa Południowa i śródziemnomorska wykazały wzrost o około 4 procent, Europa Północna również się wzmocniła, a Europa Środkowa i Wschodnia wzrosła o 6 procent w pierwszym kwartale. Jest to korzystne tło dla podróżnych z Polski, ponieważ popyt na odwiedziny w miastach w regionie, krótkie loty, kombinacje kolejowe i wakacje samochodem nadal wydają się trwałe.

Jednak wzrost nie oznacza, że podróżowanie automatycznie stanie się tańsze lub prostsze. Jeśli trasy długodystansowe są bardziej niepewne, więcej podróżnych może wybrać europejskie alternatywy. Może to spowodować wzrost cen zakwaterowania, bardziej obłożone loty i droższy wynajem samochodów na śródziemnomorskich plażach, w popularnych miastach i w okresach festiwalowych. Przekierowanie popytu może być zatem odczuwalne nie tylko przy lotach do Azji, ale także przy wakacjach w Europie.

Z perspektywy Polski może to być szczególnie widoczne w przypadku Chorwacji, Grecji, Włoch, Hiszpanii, Cypru i Portugalii. Kierunki te i tak startują z silnym popytem letnim, a jeśli część podróży długodystansowych zostanie przesunięta na później lub zastąpiona europejskimi alternatywami, zakwaterowanie i loty o najlepszym stosunku ceny do jakości mogą wyprzedać się szybciej.

Co powinien teraz zrobić podróżny z Polski?

Na podstawie najnowszych danych turystycznych nie ma powodu do panicznego odwoływania letnich lub jesiennych podróży. Raczej lekcją jest to, że należy rezerwować bardziej świadomie. Przy trasach długodystansowych warto porównać co najmniej dwa lub trzy warianty trasy i nie patrzeć tylko na godzinę wylotu lub całkowitą cenę. Czas przesiadki, lotnisko przesiadkowe, praktyka obsługi klienta linii lotniczej i elastyczność biletu mogą teraz mieć większą wartość.

  • Przy lotach do Azji lub Afryki sprawdź, czy bilet w jednej rezerwacji obejmuje wszystkie odcinki.
  • Unikaj zbyt krótkich, 60-75 minutowych międzynarodowych przesiadek, jeśli mowa o trasie długodystansowej.
  • Śledź oficjalne informacje od linii lotniczych, zwłaszcza w przypadku węzłów na Bliskim Wschodzie.
  • W ubezpieczeniu podróżnym sprawdź, zakres ochrony w przypadku opóźnień, odwołania lotów, zmiany trasy i opóźnienia bagażu.
  • Jeśli łączysz oddzielne bilety, zostaw sobie większy zapas czasu, nawet całą noc w mieście przesiadkowym.

W przypadku krótkich lotów europejskich rada jest prostsza: warto rezerwować wcześniej na popularne terminy i nie zostawiać transferów lotniskowych, wynajmu samochodów oraz zakwaterowania na ostatnią chwilę. Popyt rośnie, de facto najlepsze oferty mogą szybko znikać, zwłaszcza w weekendy letnie i podczas przerw szkolnych.

Rynek nie upada, stał się tylko bardziej wrażliwy

Barometr UN Tourism nie jest raportem o kryzysie. Światowa turystyka nadal rośnie, Europa pozostała silna, i wiele regionów zamknęło kwartał z bardzo dobrymi wynikami. Ważną zmianą jest raczej to, że wzrost jest bardziej kruchy i nierównomierny. Pojedynczy duży konflikt regionalny, ograniczenie w przestrzeni powietrznej lub zakłócłenie przesiadki może już nie być problemem lokalnym, ale wywołać fale w całym międzynarodowym systemie podróży.

Dla podróżnych z Polski oznacza to trzeźwy, praktyczny wniosek: w 2026 r. dobra decyzja podróżnicza niekoniecznie musi być bilet najtańszy. Często lepszym wyborem jest ten, który zapewnia stabilniejszą trasę, wystarczający czas przesiadki, jasną odpowiedzialność linii lotniczej i bardziej elastyczne możliwości modyfikacji. Kto to weźmie pod uwagę, może podróżować z mniejszym stresem i łatniej dostosować się, gdy globalny rynek turystyczny przyjwiemy kolejny nieoczekiwany zwrot.