Nowe, podpisane 27 maja globalne partnerstwo między UNESCO a TUI Care Foundation wskazuje, że w popularnych celach kulturowych, obok liczby odwiedzających, coraz ważniejsze będzie to, ile korzyści pozostaje na miejscu, jak chroniona jest spuścizna oraz jakie doświadczenia zyskuje podróżny zamiast szybkich przystanków na zdjęcia. Pierwsze projekty ruszają w Maroku, w regionie Ksar Ait Ben Haddou, oraz na Zanzibarze, wokół Stone Town, ale przesłanie inicjatywy jest znacznie szersze: przyszłości miejsc światowego dziedzictwa nie można mierzyć wyłącznie liczbą noclegów gości.
Wiadomość ta nie dotyczy nowego połączenia lotniczego ani otwarcia hotelu, a mimo to jest ważnym zwrotem w turystyce. Według oficjalnego komunikatu UNESCO, celem partnerstwa jest rozwój zrównoważonej turystyki wokół miejsc światowego dziedzictwa UNESCO, wspieranie lokalnych społeczności, ochrona dziedzictwa kulturowego i tworzenie bardziej odpowiedzialnych modeli turystycznych. Komunikat TUI Group z 28 maja potwierdził to samo: program opiera się na współpracy sektora prywatnego, lokalnych interesariuszy i międzynarodowej ochrony dziedzictwa.
Z perspektywy polskiego podróżnego jest to interesujące, ponieważ Maroko, Zanzibar i podobne cele kulturowo-plażowe pojawiają się coraz częściej w ofertach zimowych, egzotycznych lub objazdowych. Odwiedzający często nie styka się najpierw z polityką turystyczną, lecz z tym, że program sugeruje dłuższy pobyt na miejscu, angażuje lokalnego przewodnika, oferuje warsztaty rzemieślnicze, wieczór kulturowy lub doświadczenie wspólnotowe. Współpraca UNESCO-TUI stara się właśnie tę logikę wzmocnić na poziomie systemowym.
Co dokładnie się stało?
UNESCO i TUI Care Foundation rozpoczęły nowe globalne partnerstwo na rzecz zrównoważonej turystyki w destynacjach światowego dziedzictwa. Według oficjalnego ogłoszenia, pierwsze lokalne projekty rozpoczynają się w Maroku i na Zanzibarze, podczas gdy inicjatywa zyskuje również międzynarodowy element wymiany wiedzy i koordynacji. Oznacza to, że program nie rusza jako jednorazowa kampania, lecz jako model, z którego mogą uczyć się inne cele kulturowe znajdujące się pod presją odwiedzających.
W Maroku punktem ciężkości jest Ksar Ait Ben Haddou, jedno z najbardziej znanych miejsc światowego dziedzictwa w kraju. Ze względu na spektakularne gliniane fortyfikacje i tradycyjną architekturę, miejscowość ta jest częścią wielu programów podróżniczych, jednak wizyty są często krótkie: turyści zatrzymują się, robią zdjęcia i ruszają dalej w stronę pustyni, Ouarzazate lub Marrakeszu. Celem nowego projektu jest sprawienie, by lokalna gospodarka czerpała większe korzyści z turystyki. W tym celu planowane są dłuższe pobyty, angażowanie lokalnych rzemieślników, szkolenia, szlaki kulturowe, storytelling oraz cyfrowe narzędzia interpretacyjne.
Na Zanzibarze w centrum uwagi znajduje się Stone Town, historyczna dzielnica miasta i miejsce światowego dziedzictwa. Region ten, jako punkt spotkania wpływów wschodnioafrykańskich, arabskich, indyjskich i europejskich, posiada szczególnie bogate żywe dziedzictwo. Partnerstwo wspiera tutaj programy turystyki kulturowej, które opierają się nie tylko na atrakcjach, ale także na lokalnych twórcach, młodzieży, targach, wydarzeniach społecznościowych i podmiotach gastronomicznych.
Dlaczego jest to ważne dla turystyki?
Jednym z największych dylematów turystyki światowego dziedzictwa jest to, że to samo zainteresowanie odwiedzających, które przynosi dochody i międzynarodową uwagę, może również powodować szkody. Jeśli miejscowość przyjmuje jedynie tłumy przejezdne, lokalni mieszkańcy często nie korzystają proporcjonalnie z dochodów, podczas gdy ponoszą konsekwencje tłoku, obciążenia infrastruktury, presji na rynku nieruchomości i komercjalizacji kultury. Szybkie wizyty z niskimi lokalnymi wydatkami mogą w krótkim terminie zwiększyć statystyki, ale niekoniecznie wzmacniają odporność destynacji.
Program Światowego Dziedzictwa i Zrównoważonej Turystyki UNESCO od dawna podkreśla, że zarządzanie dziedzictwem i rozwój turystyki muszą opierać się na wspólnym planowaniu, lokalnym udziale i zrównoważonym wykorzystaniu. Nowe partnerstwo jest praktycznym przykładem tego podejścia: nie pyta ono jedynie o to, ilu turystów przyjeżdża, ale także czy wizyta przyczynia się do zachowania lokalnej wiedzy, rzemiosła, pamięci kulturowej i możliwości ekonomicznych.
To podejście prawdopodobnie będzie pojawiać się w coraz większej liczbie ofert podróżniczych w nadchodzących latach. Dla dużych organizatorów wycieczek i platform online zrównoważony rozwój nie jest już tylko elementem komunikacji, ale także kwestią zarządzania ryzykiem. Przepełnione stare miasto, wrażliwe środowisko naturalne lub niezadowolona lokalna społeczność w dłuższej perspektywie osłabiają doświadczenie z podróży. Konkurencyjność turystyki kulturowej zależy więc od tego, czy destynacja jest w stanie zachować to, dla czego podróżni w ogóle tam jadą.
Co to oznacza dla polskich podróżnych?
Dla polskich turystów zmiana ta nie musi początkowo pojawić się w formie zasad lub obowiązkowych opłat. Będzie ona raczej odczuwalna w treści programów, długości tras i wyborze dostawców. W przypadku objazdu po Maroku, na przykład, coraz cenniejsza może stać się oferta, która nie oferuje jedynie kilku godzinnego przystanku w Ait Ben Haddou, lecz lokalnego przewodnika, wizytę u rzemieślnika, posiłek lub program, z którego bezpośrednio korzysta społeczność.
W przypadku Maroka polscy podróżni często planują trasy przez Marrakesz, dlatego w praktycznej organizacji lotnisko Marrakesh Menara może być jednym z ważnych punktów wjazdu. Osoba, która kontynuuje podróż samochodem lub zorganizowanym transferem w stronę południowych tras, powinna wcześniej przemyśleć, ile czasu poświęca na drogę przez góry, przystanki i lokalne programy. Przy przylocie na lotnisko przydatne mogą być informacje o lotach RAK online, a do samodzielnego planowania trasy mogą pomóc strony wynajem samochodów na lotnisku w Marrakeszu oraz transfer z lotniska Menara.
Na Zanzibarze kwestia wygląda inaczej. Tam znaczna część turystów przyjeżdża na wypoczynek na plaży, a Stone Town często jest włączane do programu jako pół- lub jednodniowa wycieczka. Przesłanie projektu UNESCO-TUI jest takie, że historyczne miasto nie jest tylko dodatkową atrakcją, lecz żywym środowiskiem kulturowym. Dobrze zaplanowana wizyta nie tylko pokazuje najbardziej znane budynki, ale może również angażować lokalne targi, wydarzenia kulturowe, młodych twórców i inicjatywy społecznościowe.
Jak wybierać bardziej odpowiedzialnie?
Podróżny nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać wszystkich problemów miejsc światowego dziedzictwa, ale jego wybory mają realny wpływ. Warto szukać programów, które jasno opisują, kto prowadzi wycieczkę, ile czasu zostawiają na miejscu, z jakimi lokalnymi dostawcami współpracują i nie opierają się wyłącznie na najszybszych punktach fotograficznych. Zbyt tanie, zbyt krótkie wycieczki obiecujące zbyt wiele przystanków często pomijają właśnie te lokalne wartości, które czynią daną destynację wyjątkową.
Ważny jest również wybór sezonu. Presja na miejsca światowego dziedzictwa jest często najsilniejsza w szczycie sezonu, podczas gdy przy akceptowalnej pogodzie poza sezonem może być spokojniej, taniej i bardziej zrównoważone dla lokalnych mieszkańców. Osoba, która może podróżować elastycznie, może zyskać nie tylko lepsze doświadczenia, ale także mniej obciążać najbardziej zatłoczone okresy.
Jakość lokalnych wydatków również ma znaczenie. Lokalny przewodnik, rodzinna restauracja, warsztat rzemieślniczy lub społecznościowy program kulturowy mogą przynieść znacznie bardziej bezpośredni efekt ekonomiczny niż szybki przystanek autokarowy, po którym większość dochodów pozostaje poza celem podróży. Nie oznacza to, że każda podróż musi być droga. Oznacza to raczej, że stosunek jakości do ceny warto mierzyć nie tylko najniższą ceną, ale także treścią doświadczenia i korzyścią dla lokalnych mieszkańców.
Dlaczego ten trend się wzmacnia?
W turystyce po pandemii wiele destynacji chce jednocześnie powrotających dochodów, lepszej jakości odwiedzających i większej kontroli. Jednocześnie popularne miasta i miejsca kulturowe w Europie, Afryce i Azji zmagają się z problemami przeludnienia, ryzykami klimatycznymi, ograniczeniami infrastruktury i niezadowoleniem lokalnej ludności. Zrównoważona turystyka nie jest więc już abstrakcyjnym hasłem, lecz potrzebą biznesową i społeczną.
Zaangażowanie TUI Care Foundation jest szczególnie ważne, ponieważ pokazuje, że duzi gracze turystyczni są zainteresowani długoterminową wytrzymałością destynacji. Jeśli miejsce światowego dziedzictwa traci autentyczność, staje się przeludnione lub napotyka opór lokalnych mieszkańców, w ostateczności osłabia to ofertę organizatorów wycieczek, hoteli i dostawców. Partnerstwo to jest więc nie tylko sygnałem dla ochrony dziedzictwa, ale także sygnałem rynkowym.
Ostrożny wniosek: mniej odhaczonych atrakcji, więcej prawdziwych relacji
Najważniejszą lekcją z nowego ogłoszenia UNESCO-TUI jest to, że następny etap turystyki kulturowej będzie prawdopodobnie mniej o szybkiej konsumpcji, a bardziej o głębszych, lokalnie użytecznych doświadczeniach. W Maroku może to oznaczać dłuższe pobyty i silniejsze relacje rzemieślniczo-kulturowe wokół Ksar Ait Ben Haddou. Na Zanzibarze może to przynieść bardziej świadome prezentowanie żywego dziedzictwa Stone Town i większą rolę lokalnych społeczności.
Dla polskich podróżnych jest to praktyczny punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji. Warto sprawdzić nie tylko, która oferta zabiera nas do słynnego miejsca, ale także, jak to robi. Czy jest czas na zrozumienie miejsca? Czy lokalny przewodnik lub lokalna firma bierze udział? Czy program wnosi coś do społeczności, czy tylko przez nią przechodzi? Dobra podróż coraz częściej odpowiada na te pytania.
Partnerstwo UNESCO i TUI Care Foundation jest wciąż na początku, dlatego konkretne konkretne wyniki będą można zmierzyć później. Sygnał jest jednak jednoznaczny: przyszłość turystyki światowego dziedzictwa nie polega na zwiększaniu liczby odwiedzających, ale na poprawy jakości wizyt. Daje to podróżnym bogatsze doświadczenia, lokalnym społecznościom większy udział, a miejscom światowego dziedzictwa większą szansę na to, by turystyka nie niszczyła, lecz wzmacniała to, za co te miejsca są ważne na całym świecie.