IATA: życie można uratować, jeśli podczas ewakuacji nikt nie zabierze bagażu podręcznego
IATA uruchomiła 8 czerwca nową globalną kampanię bezpieczeństwa pasażerów pod nazwą „Save a Life, Not a Bag”. Przesłanie jest proste, ale szczególnie ważne w szczycie sezonu letniego: podczas ewakuacji samolotu należy zostawić bagaż podręczny, plecak, laptopa i telefon na pokładzie, ponieważ kilka utraconych sekund może spowolnić ucieczkę innych pasażerów.
Latanie jest jedną z najbezpieczniejszych form codziennego transportu, dlatego większość pasażerów, na szczęście, nigdy nie znajdzie się w prawdziwej sytuacji ewakuacyjnej. To właśnie ta rzadkość sprawia, że przygotowanie jest trudne: gdy dochodzi do awarii, ludzie często działają według nagłych refleksów, a nie zgodnie z wcześniej słyszanymi instrukcjami bezpieczeństwa. Międzynarodowa Stowarzyszenie Transportu Powietrznego, czyli IATA, stara się teraz zwrócić uwagę na to, że ratowanie bagażu podręcznego w takiej sytuacji nie jest drobnym naruszeniem zasad, lecz bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa.
Według komunikatu IATA kampania jest wspierana przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) oraz amerykańską Federalną Administrację Lotnictwa (FAA). Jest to ważny sygnał: nie chodzi o kwestię wygody linii lotniczych, lecz o podstawowe zachowanie podczas ewakuacji, które wpływa na pracę załogi, drożność przejść dla pasażerów, użyteczność wyjść ewakuacyjnych i stan zjeżdżalni.
Dlaczego teraz powstała globalna kampania?
Według uzasadnienia IATA w ostatnim czasie upubliczniono wiele nagrań i raportów, na których pasażerowie zatrzymywali się po swój bagaż podczas ewakuacji lub filmowali sytuację telefonami. Dzięki mediom społecznościowym sceny te stały się znacznie bardziej widoczne niż wcześniej, ale zjawisko to nie jest nowe. Eksperci ds. bezpieczeństwa lotniczego od lat ostrzegają, że ucieczka z bagażem pokładowym może utrudnić szybkie opuszczenie samolotu.
Z najnowszych badań IATA nad pasażerami wynika, że problem nie jest czysto teoretyczny. Organizacja przeprowadziła ankiety wśród niedawnych pasażerów na czterech rynkach: w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Singapurze. 80 procent respondentów uważało, że wiedziałoby, co zrobić podczas ewakuacji w sytuacji awaryjnej, ale tylko 61 procent poprawnie odpowiedziało, że wszystkie przedmioty osobiste należy zostawić i natychmiast opuścić samolot. Oznacza to, że wielu pasażerów czuje się pewnie, podczas gdy ich rzeczywista decyzja mogłaby być niebezpieczna.
Inna dana z badania jest równie wymowna: 60 procent pasażerów rzadziej sięgałoby po bagaż, gdyby ich najważniejsze drobne przedmioty, takie jak paszport, pieniądze, karta bankowa lub leki, znajdowały się już w kieszeni lub były przymocowane do ciała. Jest to bardzo praktyczna lekcja, przydatna również dla polskich podróżnych. Bezpieczniejsze zachowanie nie zaczyna się w sytuacji awaryjnej, lecz już przed wejściem na pokład, kiedy decydujemy, gdzie umieścimy dokumenty i niezbędne leki.
Co robić podczas ewakuacji?
Przesłanie IATA opiera się na sześciu prostych punktach. W sytuacji awaryjnej pasażer musi słuchać instrukcji załogi, natychmiast udać się w stronę najbliższego dostępnego wyjścia, zostawić cały bagaż, nie robić zdjęć ani nie nagrywać wideo, pozostawić przejścia i wyjścia wolne oraz nie zabierać torby na zjeżdżalnię ewakuacyjną. Nie są to zalecenia z grzeczności, lecz zasady, które w zatłoczonej kabinie mogą przywrócić sekundy i przestrzeń do ruchu uciekającym.
Własna instrukcja dla pasażerów EASA również podkreśla, że podczas ewakuacji czas jest czynnikiem decydującym. Przy certyfikacji dużych samolotów pasażerskich wymagania dotyczące ewakuacji są surowe: w testach samolot musi zostać opróżniony w ciągu 90 sekund, przy czym można użyć tylko połowy wyjść. Ten miernik 90 sekund nie oznacza, że każde rzeczywiste zdarzenie trwa dokładnie tyle czasu, lecz że system musi umożliwiać niezwykle szybką ucieczkę. W rzeczywistości dzieci, starsi pasażerowie, osoby w stanie szoku, dym, słaba widoczność lub zablokowane wyjścia mogą utrudnić sytuację.
Jeśli w takim momencie ktoś otworzy schowek nad głową, będzie szukał swojej torby, odwróci się po laptopa lub będzie nagrywał sytuację telefonem, nie spowalnia tylko siebie. Może zablokować kolejkę za sobą, zasłonić światła prowadzące do wyjścia, utrudnić pracę załodze i spowodować obrażenia u innych. Twarda lub kółkowa walizka kabinowa jest szczególnie niebezpieczna na zjeżdżalni ewakuacyjnej, ponieważ może spowodować obrażenia lub nawet zagrozić użyteczności zjeżdżalni.
Dlaczego jest to ważne dla polskich podróżnych?
Kampania nie jest sprawą jednego kraju lub jednej linii lotniczej. Polscy pasażerowie są tak samo zainteresowani, niezależnie od tego, czy wyruszają na wakacje z Budapesztu, Wiednia, Debrecyny lub z przesiadką. W sezonie letnim jest więcej podróży rodzinnych, krótkich lotów z bagażem podręcznym, zatłoczonych pokładów i pasażerów latających rzadziej. Wtedy w kabinie często znajduje się więcej małych walizek na kółkach, plecaków, paczek z duty free i urządzeń elektronicznych, czyli dokładnie tych przedmiotów, które podczas ewakuacji mogą stać się przeszkodą.
Osoba wyruszająca z lotniska w Budapeszcie lub wybierająca lotnisko w Wiedniu ze względu na tańszy lot, zazwyczaj zwraca uwagę na cenę, rozkład, rozmiar bagażu podręcznego i czas przesiadki. Są one ważne, ale rutyna bezpieczeństwa jest w równym stopniu częścią świadomego podróżowania. Warto zdecydować już przed wejściem na pokład, co w sytuacji awaryjnej nie będziemy szukać: walizka kabinowa, kurtka, laptop, aparat fotograficzny lub kupiony prezent są zastępowalne. Ludzkie życie i sekundy potrzebne do ucieczki – nie.
W praktyce oznacza to, że paszportu, dowodu osobistego, karty bankowej, podstawowych leków i w razie potrzeby kluczy do domu lub samochodu nie należy kłaść do walizki w schowku nad głową. Najlepiej trzymać je w zamykanej kieszeni, nerce lub małym etui przymocowanym do ciała. Kwestia telefonu komórkowego jest bardziej delikatna, ponieważ wielu osób zarządza na nim kartą pokładową, danymi ubezpieczeniowymi i kontaktami. Jednak podczas ewakuacji używanie telefonu do nagrywania lub szukania nie jest akceptowalne; jeśli jest pod ręką, nie może być ważniejszy od szybkiej ucieczki.
Czego mogą nauczyć się rodziny i osoby latające rzadziej?
Przy podróżach rodzinnych najlepszą decyzją jest wcześniejszy podział ról. Dorośli powinni omówić, że w sytuacji awaryjnej są odpowiedzialni nie za torby, lecz za dzieci i stosowanie się do instrukcji załogi. Małym dzieciom nie trzeba wyjaśniać przerażających szczegółów, ale można im powiedzieć w prostym zdaniu: jeśli załoga powie, że musimy szybko wyjść, to nic nie zabieramy ze sobą, tylko idziemy za sobą.
Dla pasażerów latających rzadziej, wysłuchanie prezentacji bezpieczeństwa jest szczególnie ważne. Wielu częstych podróżnych ma tendencję do traktowania instrukcji przed startem jako rutynowego szumu w tle, mimo że układ samolotów, położenie wyjść i konkretne instrukcje załogi mogą się różnić w zależności od lotu. Osoba, która świadomie sprawdza, gdzie jest najbliższe wyjście, jak zapiąć i odpiąć pasy, i czego wymaga załoga, może podjąć lepszą decyzję w stresującej sytuacji.
Użyteczne jest również to, aby pasażer nie upychał całej administracji wakacyjnej w jednej torbie. Polisa ubezpieczeniowa, adres zakwaterowania i ważne numery telefonów powinny być dostępne cyfrowo, ale przynajmniej jeden podstawowy dokument tożsamości i lek powinny być blisko ciała. Przed wylotem z lotniska sprawdzenie aktualnych informacji o lotach z Budapesztu może pomóc w spokojniejszym przyjeździe, a wcześniejsze zaplanowanie transferu z lotniska może zmniejszyć pośpiech, z powodu którego wielu pasażerów źle pakuje lub kładzie najważniejsze przedmioty w złym miejscu.
Nie panika, lecz prosta higiena podróżowania
Ważne jest podkreślenie: kampania IATA nie oznacza, że podróżni powinni bać się latać. System bezpieczeństwa lotniczego jest silny właśnie dlatego, że buduje szczegółowe zasady i szkolenia na wypadek rzadkich, ale znaczących sytuacji. Załoga nie bez powodu powtarza te same podstawowe przesłania i nie prosi o schowanie toreb, zapięcie pasów, podniesienie rolet okiennych lub pozostawienie przejść wolnych z formalności.
Istotą kampanii „Save a Life, Not a Bag” jest to, aby pasażerowie nie spotykali się z tą decyzją po raz pierwszy w momencie kryzysu. Jeśli ktoś wie wcześniej, że podczas ewakuacji nic nie zabiera ze sobą, łatwiej mu oprzeć się refleksowi sięgania po torbę. Jeśli najważniejsze dokumenty i leki są już przy ciele, będzie miał mniej powodów, by się odwrócić. Jeśli zaś telefon nie służy do dokumentowania, lecz co najwyżej do administracji przed podróżą, istnieje mniejsza szansa, że zablokuje innych w drodze do wyjścia.
Co warto zapamiętać przed kolejnym lotem?
Najważniejsza zasada w skrócie brzmi: podczas ewakuacji słuchaj załogi, zostaw wszystko i natychmiast udaj się w stronę wyznaczonego lub najbliższego dostępnego wyjścia. Nie otwieraj schowka nad głową, nie szukaj bagażu podręcznego, nie filmuj, nie zatrzymuj się, by dyskutować, i nie próbuj ratować przedmiotów, które mogą zablokować drogę innym lub zagrozić bezpieczeństwu zjeżdżalni.
Dla polskich podróżnych jest to szczególnie aktualny przekaz w początku sezonu letniego, gdy wielu wyruszają na plażę, zwiedzanie miast lub podróże rodzinne. Dobre planowanie podróży nie polega tylko na tanich biletach lotniczych i odpowiednim zakwaterowaniu. Częścią jest również to, że zachowujemy się na pokładzie tak, aby w rzadkiej, ale krytycznej sytuacji zwiększyć szanse na przeżycie własne i innych. Bagaż można zastąpić. Czas, który tracimy w ucieczce, nie.